Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Szlakiem Błękitnej Armii

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Jankowa Żagańska do końca drugiej wojny światowej była niemiecką wsią Hansdorf. Po roku 1945 trafiła w nowe granice Polski, narzucone przez zwycięskie mocarstwa. Niestety, nasz kraj, najwierniejszy wojenny sojusznik Sprzymierzonych, ich haniebnymi, arbitralnymi decyzjami został pozbawiony własnych Kresów Wschodnich. Germańskie Hansdorf zastąpiło miano Łukowice, które później zmieniono na obowiązującą do dzisiaj nazwę Jankowa Żagańska.
Szlakiem  Błękitnej  Armii

Szlakiem  Błękitnej  Armii
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Szlakiem  Błękitnej  Armii
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Szlakiem  Błękitnej  Armii
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

W połowie dziewiętnastego wieku zmiany przyniosła tej miejscowości docierająca tu kolej żelazna. Już w 1843 roku król Fryderyk Wilhelm podpisał koncesję na budowę nowego torowiska, realizowanego przez spółkę Dolnośląska Kolej Boczna. Po dwóch latach ruszyły prace na całej, tak zwanej Odnodze Dolnośląskiej. 5 lipca 1846 roku gotowy szlak Legnica – Żary przetestował specjalny pociąg, zaś 1 września sprawdzoną linię uroczyście otwarto. Kilkanaście dni później przez Jankową Żagańską przejechał pierwszy, regularny skład relacji Berlin – Wrocław. 1 października 1846 roku zainaugurowano ruch na linii wiodącej z Jankowej Żagańskiej do Głogowa. Opodal wsi zaczęła funkcjonować stacja węzłowa, już w latach osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku mająca solidne, murowane obiekty dworcowe.

W 1895 roku doprowadzono tu następne połączenie o charakterze lokalnym, umożliwiające dojazd do Przewozu, natomiast na odcinku Żagań – Głogów dodano drugi tor. W Jankowej Żagańskiej zbiegło się więc kilka ważnych, żelaznych szlaków.

Szczególny dla dziejów Polski fragment historii tej kolei przyniósł czas, gdy w 1919 roku przejeżdżały przez Jankową Żagańską liczne transporty polskich żołnierzy generała Józefa Hallera, udających się z Francji do Ojczyzny. Ten wybitny dowódca był między innymi w 1913 roku Komendantem Polowych Drużyn Sokolich, a później także harcmistrzem i Przewodniczącym Związku Harcerstwa Polskiego.

Zasadnicza rozbudowa jego Błękitnej Armii nastąpiła już po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Utworzone na obczyźnie polskie siły zbrojne skupiły w swoich szeregach ponad sto tysięcy żołnierzy. Wiosną 1919 roku, mimo wielu trudności – nie tylko zresztą logistycznych - do Polski drogą morską i koleją dotarło z Francji pięć dobrze wyposażonych i wyszkolonych dywizji piechoty, ponadto kilka batalionów czołgów, a nawet siedem eskadr lotnictwa, dysponujących dwoma własnymi ośrodkami szkoleniowymi. Bezcenną wartość dla odradzającej się po ponad wieku niewoli i stale zagrożonej Ojczyzny stanowiła także znaczna ilość dodatkowego uzbrojenia i amunicji tudzież przywieziony zapasowy sprzęt samochodowy i lotniczy.

Główna ceremonia powitania miała miejsce 20 kwietnia 1919 roku w stolicy Polski, na dworcu Warszawsko-Wiedeńskim. Generała oprócz grona osób oficjalnych oczekiwała małżonka Aleksandra i trzynastoletni syn Eryk, którym towarzyszył stryjeczny brat Józefa – generał Stanisław Haller, szef polskiego Sztabu Generalnego. Naczelny Wódz Józef Piłsudski przesłał z Wilna specjalną depeszę, w której uprzejmie wyrażał radość z przybycia Błękitnej Armii do Ojczyzny…

Na wyposażeniu Hallerczyków znajdowały się zmodernizowane, powtarzalne francuskie karabiny Lebel Mle 1886/93, przystosowane do osadzania przypominającego szpadę, długiego bagnetu wzór 1886. Przed atakiem mocowano go pod lufą. Ten śmiercionośny szpikulec, zadający potworne, trudne do wyleczenia rany, francuscy żołnierze w czasie pierwszej wojny światowej nazywali „rozalią”. Jego przeszkadzającą przy pokonywaniu zasieków głownię czasami skracano w polowych warsztatach.

Od 1915 roku bagnet produkowano z fabrycznie zmodyfikowanym jelcem, pozbawionym łukowatego fragmentu. „Hak” ten bowiem także utrudniał forsowanie zapór z drutu kolczastego. W roku 1920 zakupiono we Francji dodatkową partię zmodernizowanych karabinów Lebel, sygnowanych jako Mle 1886/93/16, z kompletem bagnetów. Jak się ocenia, przed drugą wojną światową w rezerwowych magazynach Wojska Polskiego leżało blisko dwieście czterdzieści tysięcy „szpikulców” Mle 1886.

Znaleziony w okolicach Bolesławca francuski bagnet zapewne nie miał nic wspólnego z Hallerczykami, to model wcześniejszy, z długim, zakręconym „wąsem” jelca. Ale trzymając go w dłoni widzi się eszelony z naszymi żołnierzami, przejeżdżającymi w roku 1919 przez ówczesny Hansdorf. To tylko niespełna sześćdziesiąt kilometrów od dzisiejszego Bolesławca. I chociaż świadomość przeznaczenia tego groźnego przedmiotu rodzi różne refleksje, to zawsze trzeba pamiętać, że wolność, bezpieczeństwo i pomyślność naszego Narodu nigdy nie były nam dane z czyjejś łaski. Nasi przodkowie musieli za nie płacić walką, krwią i cierpieniem…


Zdzisław Abramowicz



OtoZiebice.pl © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl