Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Wzruszający dokument

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Ponad siedemset kilometrów na północny wschód od powiatu bolesławieckiego, po przeciwnej stronie terytorium Polski leży w powiecie kętrzyńskim miasto Korsze. Jego dzieje wiążą się z prowadzoną od czternastego wieku przez Krzyżaków kolonizacją tamtejszych ziem.
 Wzruszający  dokument

 Wzruszający  dokument
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Wzruszający  dokument
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Wzruszający  dokument
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Znacznie później, w drugiej połowie dziewiętnastego stulecia, gdy na świecie zaczęto intensywnie rozwijać sieć żelaznych szlaków, położenie tej skromnej wówczas miejscowości zadecydowało o wybudowaniu przy niej dużego węzła komunikacyjnego. Zrealizowanie owej inwestycji spowodowało, że po 1871 roku Korsze stały się głównym ośrodkiem kolejowym prowincji wschodniopruskiej, a wkrótce także drugim co do wielkości miastem powiatu kętrzyńskiego.

W czasie drugiej wojny światowej do niemieckiego wtedy Korschen trafili liczni polscy, ukraińscy i czescy robotnicy przymusowi. Znaczną część zwleczonych do niewolniczej pracy ludzi stanowiły młode polskie dziewczęta. Wyzyskiwane bezlitośnie, pozbawione często elementarnych praw traciły tam zdrowie i najlepsze lata młodości.

Pod koniec wojny w rejonie miasta doszło do zaciętych walk, powodujących poważne zniszczenia. Ocenia się, iż zagładzie uległo wtedy blisko czterdzieści procent jego zabudowy. Po 1945 roku pierwszymi Polakami w Korszach byli kolejarze z wileńskiej sieci przedwojennego PKP.

Leżącą w powiecie bolesławieckim Starą Oleszną – do roku 1945 Alt Ӧls – od naszego miasta dzieli kilkanaście kilometrów. Nazwa wsi jest pochodzenia słowiańskiego. W roku 1264 wymieniono ją pierwszy raz jako Olsne, a w następnych wiekach nadawano formy Majoris Olsna, Olsen, Aldin Olsen, Olzen. Od początku dwudziestego stulecia była to Alt Ӧls. W 1945 roku nazwano ją Olszna, a następnie Stara Oleszna.

W centrum wsi istniał kiedyś duży folwark z okazałym pałacem, ale dzisiaj widnieją tam jedynie ruiny. Tuż przy obiektach majątku funkcjonowały dwa mosty, przerzucone nad rozwidlonym w tym miejscu Bobrem. Uległy one zniszczeniu w czasie zajmowania tego terenu przez wojsko sowieckie. Nową przeprawę przez rzekę ulokowano później nieco dalej na północ, gdzie Bóbr powrócił do jednego koryta.

Stąd do Korsz jest naprawdę daleko. Ale pewna wzruszająca historia łączy powojenne dzieje leżącej w powiecie bolesławieckim wsi z tak odległym dla nas zakątkiem Polski. Oto bowiem wiele lat po 1945 roku mieszkanka Starej Olesznej udostępniła znaleziony tam i następnie skrupulatnie przechowywany przez nią niezwykły dokument z czasów wojny i zniewolenia - skromny pamiętnik. Wykonano go z lichej tekturki, przewiązanej ozdobnym sznurkiem. Zapomniany i właściwie porzucony przeleżał wiele dekad w zakamarkach strychu. Po latach nikt już nie wie, jak trafił w rejon tak odległy od miejsca powstania.

Kolejnych wpisów do sztambucha dokonywano na niewielkich karteczkach, wklejanych na tekturowe stroniczki. Wśród notatek jest jedna, wykonana w języku rosyjskim. Wszystkie pochodzą z ostatnich miesięcy 1944 roku. Czy nadchodzącą wolność czuły już wtedy polskie niewolnice? Pamiętnik nie zawiera wzmianek na ten temat. Dziewczęta zapewne bały się o swoich nadziejach pisać, to mogło być dla nich niebezpieczne ...

Nie wiadomo, czy o istnieniu pamiętnika wiedzieli Niemcy. Wszak musiał on być gdzieś przechowywany, a nieszczęsne kobiety nie miały zazwyczaj stworzonej żadnej sfery prywatności. To, że wierszyki umieszczano najpierw na różnych karteluszkach może wskazywać, iż potajemnie dostarczano je właścicielce sztambucha, a ta dopiero wklejała otrzymane teksty do książeczki.

Jak dokument ten trafił do Starej Olesznej? Niektórzy Niemcy, opuszczający Korschen kilka miesięcy przed wkroczeniem Rosjan i udający się w bardziej bezpieczne obszary, zabierali też swoich robotników. Tak mogło być w przypadku właścicielki pamiętnika, przywiezionej ze „swoimi” bauerami do podbolesławieckiej wsi.

Bez względu na drogę, jaką przebył sztambuch – wzruszające są jego proste, niewyszukane zapisy, z których jeden mówi:

Życie jest krótkie, idące przez fale i burze

Młodość piękna, kwitną w niej maki i róże

Pamiętaj jedno, że z Bogiem cel życia twego

Wiara, Ojczyzna – i miłość bliźniego…

Niestety, życie polskich robotnic zapewne niewiele miało wspólnego z piękną młodością. A ile z nich przeżyło ostatnie dni wojny, jakie były dalsze losy właścicielki pamiętnika i jej przyjaciółek – pozostanie na zawsze tajemnicą.


Zdzisław Abramowicz



OtoZiebice.pl © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl